PDA

View Full Version : czy kojec się sprawdza?


mama_kasia
17-11-2011, 10:06
Witam, mam pytanie jaka jest Wasza opinia na temat kojców? Mój synek ma 8 miesięcy, raczkuje po całym domu i gdzie tylko może próbuje wstawać. Bardzo mnie to cieszy, ze jest taki silny, ale muszę na niego uważać, baaardzo;) Jestem z nim po 10 godzin sama i takie jego akrobacje utrudniają mi codzienne obowiązki. W łóżeczku długo nie posiedzi. Jego ruchliwość sprawia, ze zaczyna nabijac sobie guzy, a to sie omsknie i pacnie w szczebelki, a mnie to boli bardziej niż jego chyba. :(
Jak zaasekurować go przed tymi niekontrolowanymi poślizgami w łóżeczku? Czy kojec byłby lepszy?:confused: Jakie macie doświadczenia???

megg1234
17-11-2011, 10:31
z pewnością kojec będzie lepszy od łóżeczka-jest większy więc dziecko ma dość sporo miejsca na zabawę choć raczej za dużo tam nie poraczkuje... no i najważniejsze-jest on materiałowy i maluch przewracając się tam nie zrobi sobie krzywdy. Ja osobiście polecam-jak musiałam coś zrobić to wkładałam tam córeczkę-miała tam różne zabawki i ładnie się bawiła a ja miałam chwilę na zrobienie np obiadu... ;)

koliberek71
17-11-2011, 18:45
Moj syn miał kojec ale powiem ze niepotrzebny mebel-tez był podroznikiem i łaził gdzie popadnie więc sprawdzil sie chodzik-łazik taki z pulpitem z zabawkami -jego chodzenie było bezpieczne i bardziej stabilne no i jak sie zmeczył to sobie usiadł przekasił coś i pobawił sie.Najwazniejsze ze łaził za mamusia a niedarł sie jak mu znikałam jak potrzebowałam cos zrobić.Kojec jest potrzebny naprawde bardzo krótko szkoda kasy.

majajula
17-11-2011, 19:10
Ja kojca nie mam ale za to zwykłe łóżeczko zastąpiłam turystycznym bo te szczebelki jak dla mnie porażka w łóżeczkach i młoda jak musi (ja robi ę obiad) to tam siedzi ale mało chętnie
Wydaje mi się że to zbędny wydatek

Koliberek co do chodzika to ja mówię NIE poza tym mama_kasia piszę że jej dziecko raczkje nie chodzi więc chodzik tu w 100% odpada

kruszyna23
17-11-2011, 20:08
Mamy łóżeczko turystyczne ale żałuję że je kupiliśmy . cyprian zaczoł się nim interesować dopiero jak miał 2 lata :) ha ha wywracał je i robił sobie domek :) lepszy jest chodzik ale ponoć pediatrzy teraz odradzają , my tam mieliśmy ale też nie powiem że młody spędzał w nim dużo czasu po kilkanaście minut dziennie.

maluszek525
17-11-2011, 20:09
Ja również mam kojec i jestem bardzo zadowolona iż moja gwiazda może się tam bawić, przewracać a ja jestem o nią spokojna robiąc obiad, ponieważ nie zrobi sobie tam krzywdy, a w takim łóżeczku to już dawno miała by tyle siniaków a tak to może się swobodnie i przede wszystkim bezpiecznie bawić. A nawet taki kojec jest turystyczny taki właśnie jak ja mam więc można go zabrać na wakacje i maluszek może spać wygodnie w swoim własnym łóżku ;) Polecam !!

J-IKA
18-11-2011, 20:30
To zupełnie jak mój starszy syn (i podejrzewam, że młodszy też tak będzie). Było go pełno wszędzie, a w łóżeczku to się nadzierał jak szalony, nawet gdy przytachałam je do kuchni , gdzie mnie widział cały czas. Ogólnie potrzeba mu było miejsca, więc ani łóżeczko, ani pewnie kojec, czy łóżeczko turystyczne by się nie sprawdziło. Szkoda mi było kasy na coś na "chwilę". Chodziki nie są zalecane i sama jestem zagorzałą przeciwniczką. Nie u wszystkich dzieci powodują one szkoda, ale wolałam nie ryzykować, że akurat mogę zaszkodzić mojemu dziecku. No a siłą rzeczy kiedyś to dziecko normalnie po domu poruszać się też musi zacząć, więc niech się lepiej troszkę poobija, ale nauczy gdzie można, a gdzie nie można wchodzić. Też całe dnie sama spędzałam i spędzam z młodym, mąż dopiero wieczorem wracał, więc oczy dookoła głowy miałam, a obiad szykowalam jak spał, albo z nim na rękach (plus tego taki, że teraz uwielbia wszystkie chyba warzywa chrupać na surowo i mam małego pomocnika w kuchni, który miesza, kroi, pomaga obierać warzywa, itp. wie, co potrzeba do zrobienia jajecznicy,... a ma tylko i aż 3 latka). JA się pomęczyłam, ale szybko minęło. Z drugim synkiem też się "przemęczę" :) przy pierwszym po prostu zorganizowałam inaczej naszą chałupę - pozastawiałam przejścia do pokojów i w zasadzie sam mógł się poruszać jedynie kuchnia - aneks kuchenny - przedpokój - sypialnia. Czyli tam, gdzie ogólnie było w miarę bezpiecznie, choć mały akrobata w ścianę potrafił też przyłożyć jak się rozpędził i zapomniał. Ale to do dzisiaj ma. Serce nie raz w gardle miałam, wybuchy gorąca, ale... jakoś daliśmy radę :D

Kira13x
19-11-2011, 11:25
Szczerze? My dostaliśmy kojec, który po paru miesiącach wylądował na strychu. Dziecko jest bardzo ruchliwie, chce wszędzie zajrzeć, a gdy zaczyna raczkować to utrzymanie go w kojcu jest praktycznie nie możliwe. ,,Urządzenie" sprawdzi się przez pierwsze miesiące, ale wtedy równie dobrze maluch może sie bawić w łóżeczku, gdy opuścimy mu ,,siedzisko" na sam dół. Ja szczebelki zabezpieczałam kocami itp. Ale jeśli twój syn nie lubi łóżeczka, to kojec wiele tu nie pomoże.

maksiu16
19-11-2011, 15:41
To i moze ja sie wypowiem.My obecnie mamy lozeczko ze szczebelkami i ktorejs nocy maly obudzil sie z placzem ze myslalam ze caly dom postawi na nog,zapalam swiatlo a on ma nozke wlozono miedzy szczebelki i nie mogl jej z tamtad wyjac az serce sie kroilo jak mu te lezki lecialy.Co do kojca badz lozeczka turystycznego to ja ze swojej strony polecam jak najbardziej,chociaz by nawet z powodu wlozenia nozek niie mowiac juz o gozach a mozliwe ze i nawet wybitych zabkach.Jak jechalismy na wesele do kuzynki to mialam wlasnie pozyczone lozxeczko turystyczne i sprawdzilo sie w 100 procentach. Teraz spodziewam sie kolejnego dzidziusia i juz z mezem planujemy sprzedanie naszego lozeczka a kupna wlasnie lozeczka turystycznego.Co do kladzenia koca przy szczebelkach nie radze gdyz dziecko moze sie potknac i koc moze mu spasc na buzke wten sposob maluch moze sie udusic,a chyba zadna z nas nie chcialaby krzywdy dla swojego skarba

zebrrra
24-11-2011, 11:08
Nie miałam kojca, ale miałam łóżeczko turystyczne. Kupiliśmy je ze względu na częste wyjazdy. Dokupiliśmy jedynie zwykły materac, bo ten w turystycznym nadawał się tylko na wyjazdy. Łózeczko przy okazji służyło jako kojec, ale bardzo rzadko korzystaliśmy z tej formy, bo mała raczej łaziła po całym domu.
Przy następnym dziecku też kupię turystyczne, bo jest zdecydowanie praktyczniejsze- mała zasypiała zawsze w swoim łóżeczku, choć często podróżowaliśmy. Nie było problemów z nocowaniem u rodziny czy w hotelach, które często sa niedostosowane do takich maluchów. Ja czułam się pewniej, że dziecko jest bezpieczne, a mała zasypiała ze spokojem, bo nawet w nowym miejscu "była u siebie". Nie ukrywam, że drewniane łóżeczka bardziej mi się podobają, ale mogłam wybrać tylko jedno więc postawiłam na praktyczność i kupiłam turystyczne (może podróżować, może być łóżeczkiem albo kojcem). Przejechało i przeleciało z nami tysiące kilometrów więc już poszło na emeryturę :)